Uncategorized

Bajka w Izerach !

Góry Izerskie, myślałam o nich już bardzo długo. Bałam się tylko, że będzie z nimi podobnie jak w przypadku Beskidów – za niskie. Martwiłam się, że będzie towarzyszyło mi uczucie niedosytu. Nic z tych rzeczy. Izery skradły moje serducho. Jeszcze mi mało ! Jestem przekonana, że wrócę tam jeszcze raz.

 

Dzień 1

Sama podróż do Szklarskiej Poręby dawała mi poczucie, że ten wyjazd będzie moim jednym z lepszych. W końcu to tam przeżyłam swój „pierwszy raz” z górami. Zawsze będę miała sentyment do tego miejsca. Wysiadając z pociągu, pierwsze co zrobiłam to  spojrzałam na  Szrenicę, od razu przypomniał mi pierwszy wyjazd, pierwsze schroniska, pierwsza zima w górach.Dzięki temu jest coś magicznego dla mnie w tym miejscu. 

Pierwszego dnia naszym celem był Stóg Izerski, gdzie mieliśmy spędzić noc. Przez całą wędrówkę poruszaliśmy się szlakiem czerwonym, czyli głównym szlakiem sudeckim. 

Najbliższym punktem widokowym był szczyt Wysoki Kamień(1 058 m n.p.m), gdzie panorama na Karkonosze zapiera dech w piersiach. W tym miejscu czas się dla mnie zatrzymał. I jak tego nie pokochać? Jak nie kochać tej ciszy i spokoju? Cała magia tego miejsca sprawiła, że naładowałam akumulatory na cały najbliższy tydzień ( a to dla mnie bardzo dużo). 

Na trasie aż do kopalni kwarcu, znajdowało się sporo skałek, z których również można ujrzeć przepiękne panoramy. Odcinek do kopalni, dość łatwy, chwilowo monotonny.

Problem zaczął się w momencie gdy szlak czerwony połączył się z trasą dla biegaczy na nartach. Punkt bardzo ruchliwy, odnosiłam wrażenie, że nasza obecność bardzo irytowała narciarzy. Nie obyło się bez krzyków. Gdzie byśmy nie zeszli, było źle. Staraliśmy się nie chodzić po wyjeżdżonych torach, by nie psuć narciarskiej trasy. Jednak tak naprawdę nie mieliśmy miejsca by spokojnie przejść ten odcinek. Zachowanie ludzi bardzo irytujące, w niektórych momentach ogarnęła mnie flustracja. Bo którędy mam iść? Po drzewach? Na szczęście gdy ukazał się skręt szlaku, naprawdę mi ulżyło. Bardzo łatwo o wypadek na takim połączeniu szlaku turystycznego z narciarskim, szczególnie gdy jest tak dużo ludzi. 

Od rozwidlenia szlaku aż do polany izerskiej, trasa przepiękna, niczym kraina lodu. Śnieżne czapy na drzewach, zaśnieżone polany, górskie strumienie a w tym wszystkim niesamowicie wąski szlak. Wszystko sprawiało, że człowiek czuje się jak w bajce. Izerskie Torfowiska wyglądają bardzo interesująco, jestem przekonana, że latem wygląda to jeszcze lepiej. Torfowiska mają w sobie coś mrocznego, mgła dodawała przerażającej scenerii temu  miejscu.  Na Polanie Izerskiej  brak spektakularnego widoku  na góry, ale miło tam spędzić czas. Idealne miejsce do odpoczynku. Od polany aż do schroniska droga zajęła nam ok 30 min. W schronisku dość sporo ludzi, głośno wieczorem. Kolejki do toalety, brak kontaktów w pokoju. Jednak samo położenie schroniska rekompensuje minusy.  Zdecydowanie bym poleciła miejscówkę a nawet bym się tam zatrzymała jeszcze raz. Cena za osobę  40 zł.

Trasa wyniosła ok 20 km

Dzień 2

Jak w większości moich wyjazdów, pogoda nie dopisała. Mgła,wichura, śnieżyca bardzo mnie lubią. Jednak nie przeszkadza mi to w zdobywaniu gór. Wręcz przeciwnie, niepokojąco mi się to podoba. Im gorsze warunki, tym lepsze sprawdzenie dla mnie. Do Chatki Górzystów trasa monotonna, nie idzie się pod górę, więc i nóżki trochę odpoczną. W drodze powrotnej poruszaliśmy się szlakiem niebieskim. Od chatki górzystów aż do Szklarskiej, trasa przepiękna. Wąski szlak należało przejść po specjalnej kładce,obok same strumienie. Górskie strumienie to jedne z najpiękniejszych dźwięków dla mojego ucha. Mogłabym się wsłuchiwać godzinami. Szczególnie z książką i kawą w ręku. W pewnym momencie( Rozdroże Pod Cichą Równią) szlak ponownie łączy się z trasą dla narciarzy, więc należało zachować stoicki spokój i jakoś z nimi współgrać. Zejście do Szklarskiej bardzo kamieniste, chwilami oblodzone, zejście zajęło nam troszkę więcej czasu. Po ciemku lepiej zachowywać ostrożność i nie połamać się a o to w górach wcale nie ciężko. 

Trasa powrotna wyniosła ok 22 km.

W górach jest wszystko co kocham

W tym roku Tatry będą moje !

M.K

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *