Trekking, góry,  Via Ferrata

Jak to jest z tą górską modą?

No i o co tyle krzyku?

Ostatnio coraz częściej widzę wielką wrzawę na różnych stronach o tematyce góskiej. Niestety  zamiast samych gór dotyczy to….wyposażenia turystów. Początkowo miałam z tego wielki ubaw, sama łapałam się na tym, że zwracam na to zbyt dużą uwagę. Jednak z czasem zaczęło mnie to irytować gdy zobaczyłam wpis, a w nim szyderczy śmiech z ludzi, którzy ubierają się w Decathlonie. 

Sama posiadam większość rzeczy z tego sklepu, gdyż jest on dla mnie najbardziej dostępny cenowo. Widząc komentarze ludzi w stylu ” wszędzie tylko Kalenji oraz Quechua”. Pewnie, bardzo bym chciała być ubrana od stóp do głów w North Face’a lub Salewę, niestety cenowo jest to dla mnie niedostępne. W tej chwili zaczynam się zastanawiać czy aby pokazać ludziom, że kocha się góry, należy mieć buty od Zamberlana a Softshella od Wolfskina? Jest to dla mnie trochę przerażające, gdyż turystyka górska zmierza moim zdaniem w bardzo złym kierunku.  Dołączyłam do kilku grup górskich na facebooku, szybko się z nich wypisałam. Oglądanie zdjęć przypadkowych turystów i wyśmiewanie ich przez forumowiczówna zaczęło mnie po prostu męczyć. Po portalach górskich spodziewałam się czegoś innego. 

Buty 

Przyznaję, gdy widzę ludzi, którzy idą w japonkach lub w przypadku zimowych Karkonoszy w butach na koturnie, zwrócę na to uwagę. But oczywiście jest nasza podstawą do wędrówek w góry. Liczy się dobra podeszwa, przy której nie będziemy czuli każdego nadepniętego kamienia. Nieprzemakalność to również bardzo ważna cecha dobrego, górskiego obuwia. Jednak czy aby uprawiać trekking musimy mieć buty warte ponad tysiąc złotych? Nie sądze. Kilka razy spotkałam się z opiniami, że moje buty górskie ( zakupione w Decathlonie za niecałe 200 zł ) są badziewne. W porównaniu do butów Zamberlana za 1120 zł- z pewnością. Jednak czy to dyskwalifikuje mnie do wędrowania po górach?  Pomimo, że nie posiadam obuwia najwyższej klasy, jestem z nich zadowolona. Przeszły bardzo dużo kilometrów, raków również nie połamały w Tatrach( wcześniej zarzucano, że z racji niezbyt twardego obuwia, raki po prostu pękną). Nic takiego się nie wydarzyło, póki co. Chciałam wziąć udział w kursie taternickim, niestety wymogiem ponownie…. są buty. Jestem na przegranej pozycji, gdyż nie mam butów z klasy wysokogórskiej, najlepiej dostosowane pod automaty. 

Zauważyłam równiez, że wyśmiewanie nie dotyczy tylko i wyłącznie butów klasy zerowej( czyt. klapki), ale również tej wysokiej klasy. Większość internautów komentuje, że w czasie letnim po co ktoś zakłada buty do uprawiania turystyki wysokogórskiej, zapewne chce się popisać ile ma pieniędzy. I tak źle, i tak nie dobrze. Zbulwersowało mnie jedno ze zdjęć, gdzie zostały sfotografowane dwie dziewczyny w rzeczach od Kalenji. Wyśmiano je na forum, że w górach wszyscy wyglądają jednakowo, gdyż są poubierani w jedną firmę. Jest to flustrujące oraz przykre, dlaczego dochodzi do sytuacji, w których Polacy pokazują jak bardzo lubią krytykować drugich ludzi. Nie bez powodu uchodzimy za ludnośc, która wiecznie marudzi, narzeka. Jest mi również żal osób, które fotografują tych turystów by później doprowadzić do wielkiej wrzawy z cyklu ” Jak można się tak ubrać w góry”? 

Jestem przekonana w 100%, że ludzie Ci nie mają nic ciekawego do roboty, a o miano prawdziwych górołazów mogą tylko pomarzyć.

Patrząc na resztę ekwipunku , który potrzebuję by wędrować po górach , zaczynam się również zastanawiać czy nie zrealizować planu okradania banków. O zakupach w sklepie z odzieżą górską, gdzie mamy możliwość zakupu renomowanych marek, mogę tylko pomarzyć. Wejście do takiego sklepu wiąże się z wydatkiem ponad tysiąca złotych- kupując tylko buty oraz plecak ( przykładowo Deutera), a gdzie reszta? Gdzie polar, gdzie softshelle, spodnie? Nie wiem ile bym musiała zarabiac by móc sobie pozwolić na takie zakupy. 

Nigdy bym nie pomyślała, że odniosę się do tego problemu na swoim blogu, jednak zdjęcie dziewczyn ubranych w Decathlonie zmroziło mnie. 

W takim układzie, również ja mogę stać się obiektem szyderstw w internecie, gdyż Quechua oraz Kalenji to stali bywalcy mojej górskiej garderoby. 

Sprzęt Asekuracyjny 

W tym temacie również zaobserwowałam wiele negatywnych komentarzy. Pewnego razu obejrzałam kilka filmów instruktażowych TOPRU. Temat dotyczył asekuracji w Tatrach, przykładowo na niektórych odcinkach Orlej Perci. Ratownicy zachęcali do używania sprzętu, który przeważnie stosuje sie na trasach typu Via Ferraty w Dolomitach. 

Oczywiście pod filmem pojawiła się dyskusja oraz negatywne komentarze. 

Po co? Dlaczego? Ci idioci z asekuracją robią kolejkę na szlaku.

Pewnie chcą pokazać jacy z nich profesjonaliści. Nic bardziej mylnego. Posiadanie szacunku dla swojego ciała oraz do gór to jest w pewnym sensie profesjonalizm. Przynajmniej dla mnie. Mając w planach przejście Tatr dookoła, czeka mnie konfrontacja z łańcuchami na kilku odcinkach- przykładowo Grań Rohaczy lub sama Orla Perć. Planując swoją podróż mam zamiar zaopatrzyć się w sprzęt asekuracyjny oraz kask. 

Chciałabym zrobić to dla swojego bezpieczeństwa. Co mnie obchodzi, że zrobię kolejkę na szlaku? Pamiętajcie, liczycie się Wy, wasze zdrowie i życie. Słyszałam wiele historii, kiedy ludzie wchodząc na tak wyeksponowane tereny, przylepiają się do ściany i sparaliżowani strachem dzwonią po Topr. Ja bym jednak chciała uniknąć takich sytuacji. Być może taki sprzęt doda mi chociaż odrobinę poczucia bezpieczeństwa. 

Często również słyszę pytania ” po co Ci kask?”. Gdy słysze takie pytania, niestety moja cierpliwość już się kończy.  

Dobrym przykładem jest wejście na Wołowiec. Miałam sytuację, gdzie mężczyzna, który szedł przede mną się przewrócił i strącił nogą  mnóstwo kamieni w moim kierunku. Tatry Zachodnie mają łagodniejsze podejścia niż Tatry Wysokie, dlatego ryzyko, że dostanę tymi kamieniami w głowę było znikome. Jednak proszę sobie wyobrazić gdyby taka sytuacja miała miejsce na bardziej „pionowym ” wzniesieniu. Po to właśnie zakłada się kask. 

Ludzie się wyśmiewają i szydzą z zastosowania sprzętu asekurującego  w naszych Tatrach. Nie potrafię zrozumieć dlaczego. Dlaczego takie tematy wywołują tyle kontrowersji i krytyki? Co to komu  przeszkadza, gdy ktoś używa lonży, podczas podejścia na Grań Rohaczy? Czy to jest coś złego, wstydliwego, że ktoś się boi i woli być na sto sposobów ubezpieczony?

Po takich sytuacjach zaczynam się zastanawiać, dokąd to wszystko zmierza? 

Z racji tego, że turystyka górska staje się coraz bardziej popularna, zmierza to w złym kierunku.Niestety mam wrażenie, że Tatry tracą swój urok, swoją dzikość. Szczególnie w tych popularnych miejscach. Środowisko górskie jest bardzo specyficzne mam wrażenie. Ludzie nie są aż tak otwarci na innych górołazów. Powiedzenie sobie „cześć” na szlaku, nie ma w sobie tej magiczności co kiedyś. Niekiedy można odnieść wrażenie, że ludzie patrzą i kategoryzują Ciebie na podstawie tego jaki masz sprzęt oraz nazwę firmy na spodniach. 

Mam nadzieję jednak, że nie stanę się nigdy ofiarą szyderstw ze wzgędu na to, że idę na odcinek z łańcuchem, przypięta lonżą. Jeżeli się już z taką sytuacją spotkam, skutecznie unicestwie takiego osobnika….

Tak, to był żart !

Zapraszam do obejrzenia filmu instruktażowego- Asekuracja wg Topru 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *