Uncategorized

Testujemy kurtki trekkingowe !




Wielu początkujących nurtuje pytanie, w co mam się ubrać, co zabrać ze sobą na swój pierwszy wyjazd w góry. Sama zadawałam sobie to pytanie. Oglądając zdjęcia z pierwszej wyrypy, nie wyglądałam aż tak źle w porównaniu do polskich januszy.  Obuwie moje wołało o pomstę do nieba o spodniach nie wspomnę. Wszystko co nałożyłam na siebie było totalną prowizorką. Brodząc w sniegu, wiedziałam jedno – czas udać się na zakupy. 

Nie ukrwam, że żal mi wydawać pieniądze na markową odzież, która jest  bardzo droga. Kilka rzeczy udało mi się jednak nabyć  na promocjach. Oszczędność jednak nie zawsze się opłaca. Niekiedy warto wydać grosza więcej i nabyć coś, co naprawdę jest tego warte. Nauczyłam się, że szczególnie gdy wspina się/ wędruje w warunkach zimowych- nie ma co oszczędzać.

Chciałabym zacząć od kurtek trekkingowych/softshelli 

1. 4F Aquatech 3000

4F- Zapewne każdy słyszał, widział produkty ze specyficznym znaczkiem na odzieży. Podobno jest to CZOŁOWA polska firma, która produkuje odzież przeznaczoną m.in w góry. Zwróciłam uwagę na nazewnictwo- czołowa, gdyż ja osobiście bym tak tego nie ujęła. Większość produktów tej firmy nie sprawdziła się w kiepskich warunkach, co skutkowało np wychłodzeniem, ale o tym później. Jedyną dobrą rzeczą, którą nabyłam z 4F i jestem zadowolona to kurtka zimowa. 

Przedstawiona kurtka dotyczy parametrów z wartością 3000, co niestety okazało się ciut za mało.Gdybym nabyła tą kurtkę w wersji 5000, byłaby idealna. Kurtka jest bardzo lekka, posiada lekkie wcięcie w talii co podkreśla kobiecą sylwetkę. Dzięki temu nie przypominamy posturą cebuli. 

Wędrując przy ok -20 stopni zapewniała odpowiednią ochronę termiczną, oczywiście z dodatkiem bielizny termoaktywnej i dodatkowej warstwie polarowej. Świetnie chroni przed wiatrem.Do tego mamy zgrabny, odpinany kaptur. Cały kształt kurtki jest bardzo fajny, nawet miły w dotyku.

Minusem jest niska wartość odnośnie nieprzemakalności kurtki. Dosyć szybko nasiąka co sprawia, że staje się ciężka i długo schnie.Wszystko zależy od tego w jakich rejonach/temperaturach będziemy jej używać.  Plusem jest ilość kieszeni, gdzie możemy chować swoje drobiazgi oraz rzepy, które np mi posłużyły za ochronę, gdy popsuł mi się zamek. Gdyby nie to, bym chodziła z rozpiętej kurtce przy -15 stopniach i śnieżycy.

Produkt uważam za solidny , póki co nie myślę o zmianie, chyba, że w warunki alpejskie, gdyż ta przy wartości 3000 może nie wytrzymać.

9/10

2. TecWear Rodeo- Clima Tex Green

Mało znana firma, w czeluściach internetu nawet ciężko cokolwiek znaleźć na ten temat. Nie można jednak od razu skreślać tych mniej słynnych, znanych firm. Nie wydałam fortuny na tą kurtkę, ale na okres letni jest dobra. Odzież jest wykonana z tkaniny Clima- Tex, którą używa np marka Campus. To, że nie posiada nazwy Gore-Tex,nie znaczy, że produkt jest gorszy i nie warto w niego zainwestować. Kurtka jest odpowiednia na wędrówki przy względnie dobrej pogodzie, na silniejsze warunki nie da rady. Ma gorszy krój niż np kurtki 4F, nie podkreśla kobiecych kształtów, jest prosta jak worek co niestety nie wygląda aż tak korzystnie. Dostępność kolorystyczna też daje wiele do życzenia. Materiał jest dosyć cienki, przez co szybko ulega przetarciom. Np na Orlej Perci, gdy mamy kontakt ze skałami, możemy się poobijać potrzebna będzie jednak bardziej odzież techniczna. Kurtka ochroni nas przed wiatrem, jednak z większymi opadami deszczu sobie nie poradzi. Plusik za kiesznie oraz siatkę wewnętrzną, która odprowadza wilgoć. Generalnie na letnie wędrówki, przy względnie spokojnej pogodzie. 

6/10

3. Softshell XLAND TECH 

Takiego wzoru jak ten, szukałam bardzo długo. Póki X-LD nie wpadło w oko, to dokładnie takie softshelle mieli z Fjord Nansen i The North Face. O cenach wspominać nie muszę. Udało mi się dostać odpowiednik za połowę niższą cenę. Kurtka spełnia moje najważniejsze kryteria. 

Kurtka wykonana z oddychającej membrany. Dzięki temu produkt zachowuje doskonałą oddychalność nawet przy największym wysiłku.

Doskonale poradziła sobie z ulewą, oraz ostrymi skałkami. Materiał jest bardzo wytrzymały, szybko nie ulega przetarciom i zniszczeniom. Brud bardzo szybko schodzi. Zaletą tego softshella jest wysoki kołnierz, który dodatkowo chroni twarz przed wiatrem. W wewnątrz znajduje się sporo kieszeni, co zawsze jest praktyczne, oraz wejście na słuchawki, co podczas wędrówki może się niektórym przydać. Minusem są dość specyficzne wymiary produktu. Jest prosto skrojony, przez co kobieta może mieć wrażenie ” większej”, rękawy są za szerokie w stosunku do wymiarów przodu. Zakupiłam rozmiar L, ale mam wrażenie, że rękawy są w rozmiarze XL. Bardzo dobrze chroni przed chłodem, dzięki czemu wystarczy pod kurtkę założyć dodatkową warstwę i jesteśmy dość dobrze zabezpieczeni. Niestety softshelle maja to do siebie, że ze względu na materiał, po złożeniu nie zajmują mało miejsca w plecaku. Stąd mam wrażenie, że zabiera on połowę przestrzeni w środku. Możliwe, że gdybym dodała te 300 zł więcej na firmowy softshell, byłabym bardziej zadowolona. Jak to się mówi ” coś kosztem czegoś”. Malutkim minusikiem jest….kaptur, który też jest dosyć niewymiarowy. Po nałożeniu wyglądałam jakbym miała czapkę krasnala na głowie…

6.5/10

To na razie tyle odnośnie kurtek. Mam sporo odzieży, którą przetestowałam i mogę się podzielić opiniami. W następnym wpisie zarekomenduje spodnie trekkingowe…a troszkę ich było !

Z górskimi pozdrowieniami !

M.K

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *