Góry,  sport,  Trekking, góry

Wśród Teplickich skał!

W zeszłym roku po raz pierwszy wybrałam się sama do Czech. Jako, że wszyscy zachwalali Adrspach, stwierdziłam, że sprawdzę o co tyle szumu. Wtedy wykupiłam sobie wycieczkę z przewodnikiem i dosyć sporą grupą. Nie miałam przy sobie wtedy dobrego aparatu, jedynym ratunkiem był słabej jakości telefon. Pchając się za ludźmi, idąc z nimi ramię w ramię, nie miałam czasu zrobić ani jednego porządnego zdjęcia…byłam wręcz skazana na pozostanie typowym januszem wycieczkowym, który zrobi sobie selfie ze skałką w tle…a fuj. Po wycieczce kilka dni temu, stwierdzam, że będąc wtedy w Skalnym Mieście…w ogóle go nie widziałam. Przyszedł zatem czas by to nadrobić, spokojnie i dokładnie. 

Tajsko- Czeskie klimaty 




Zazwyczaj cały turystyczny szum odbywa się na podstawowej, głównej trasie. Przez masyw Skał Adrszpasko-Teplickich prowadzi kilka szlaków turystycznych o różnym stopniu trudności, w większości bardzo łatwych, prowadzących przez oba skalne miasta do trudniejszych, z których część wyprowadza na szczyty najbardziej charakterystycznych iglic, do punktów widokowych oraz mniejszych labiryntów skalnych i wąwozów. Niektóre z nich są nieco trudniejsze i nadają się dla bardziej wymagających turystów. Pamiętam w jakich kolejkach stałam do wejścia słynnej Skalnej Bramy. Każdy tylko wymieniał się miejscami i czekał na swoją kolejkę do zdjęcia, pomyślałam- to nie dla mnie. Tym razem było inaczej. Z Kudowy- Zdrój wyjechaliśmy po 6 rano, przy kasie bylismy koło 8:30. Ujrzałam to miasteczko z zupełnie innej perspektywy niż ostatnio. Przyjemnie jest nacieszyć się widokami, kombinując przy aparacie w totalnym spokoju. Szczęście się do mnie uśmiechnęło, gdyż przy skalnej Bramie nie było zupełnie nikogo. Warto niekiedy wstać ciut wcześniej i skorzystać z fotograficznego raju. Dopiero teraz mogłam ujrzeć jakie ciekawe i  interesujące kształty przypominają różne  formacje skalne. Zastanawiałam się jak to jest możliwe, że natura tworzy tak cudowne i tajemnicze miejsca na Ziemi. 






Cała frajda zaczęła się w momencie wejścia na zielony szlak.

W tamtych rejonach, pomimo pięknej pogody, spotkalismy raptem kilku turystów. Naprawdę znalazłam się w raju. Warto przejść kilka kilometrów więcej by podziwiać te kolosy skalne z różnych wysokości. Szczególnym, charakterystycznym miejscem jest odbicie na szlak niebieski przy tzw Fali Tsunami. Znajduje się tam kilka wąskich korytarzy, które w połączeniu z białym piaskiem przypomina bardziej tajskie klimaty niż czeskie. Kolory jakie się przeplatają ze sobą w tych miejscach wprawiają w osłupienie. Promienie słońca, które dostają się przez szczeliny , oświetlając przy tym delikatnie, ciemnie kąty skalnych kolosów nadaja idealny charakter temu miejscu. Ciężko było opuścić to miejsce. W kierunku Teplic, cały czas wędruje się wśród skalnego „kanionu”. Jest to miejsce o wiele bardziej atrakcyjne niż skały Adrspaskie. Przynajmniej ja mam takie wrażenie. 

 Każdej jednej skały nie będę tutaj opisywać. Jednak mogę się podzielić kilkoma praktycznymi wskazówkami co do tras oraz samego dojazdu kolejami  czeskimi.


My z racji tego, że bylismy dosyć ograniczeni czasowo, postanowiliśmy podzielić wyjazd na kilka etapów. Jeżeli chodzi o połączenie kolejowe do Adrspachu, najlepiej dostać się do Nachodu. Z racji tego, że zatrzymaliśmy się w Kudowie- Zdrój, własnie z tego punktu startowaliśmy. Niestety połączenia autobusowe do Nachodu zostały skasowane, przez co najlepiej się dostać taksówką. Nas to wyniosło 30 zł na 4 osoby. Czas przejazdu to ok 15 minut. 

Ze stacji Nachod jedzie bezpośrednio pociąg do Teplic, skąd mamy przesiadkę do Adrspachu. Niestety na przesiadkę trzeba było czekać godzinę. Wysiadamy praktycznie przy wejściu do Skalnego Miasta. 


Wszelkie połączenia w Czechach, znajdziecie w linku poniżej:


https://www.cd.cz/default.htm 


Dalszy plan naszej wycieczki( 3 dzień ) obejmował czeskie Karkonosze. 

Zakwaterowanie mieliśmy załatwione w Teplicach. Najwygodniej było się dostać do miejscowości Svoboda Nad Upou, skąd zaczynają się szlaki prowadządze w głąb Karkonoszy. Aby się tam dostać, musimy się najpierw dostać do Trutnova, skąd mamy pociąg, który zawiezie nad do Svobody. 

Jeżeli ktoś ma w planach wejście np na Śnieżkę, zaraz przy stacji pkp w Svobodzie mamy podstawiony autokar, który za 7 zł zawiezie Was do Pec Pod Sněžkou.

Jeżeli ktoś wybiera się do Adrspachu w weekend, polecam sprawdzić połączenia KD( Dolnośląskie), gdyż uruchomiono linie, gdzie z Wrocławia można się dogodnie dostać do Czech. Niestety Koleje Dolnośląskie na tej trasie są dostępne tylko pt-ndz.

Jak widać, nie trzeba śmigać wszędzie samochodem. Idzie się dostać wszędzie, nie tracąc na to aż tak wiele czasu. 

Ogólnie czeskie trasy są bardzo dobrze oznakowane, natomiast kolej funkcjonuje bardzo sprawnie i szybko. Do tego przemili ludzie. Czego chcieć więcej?

Jedyne o czym nie wolno Wam zapomnieć podczas pobytu w Czechach: KOFOLA.

Z początku byłam przekonana, że jest to po prostu czeskie piwo. Kupiłam niechętnie…jednak pierwszy łyk i poczułam smak najlepszego napoju na świecie ! 

Obowiązkowo o tym pamiętajcie ! W polskich schroniskach tego niestety nie znajdziecie, więc warto opić się tym po stronie czeskiej. 

Zapraszam zatem do skalnej galerii !

Miejsce przy tzw Fali Tsunami

Tajlandzko-Czeskie klimaty

Takie kanapy sa najwygodniejsze na świecie !

300 schodów, które prowadzą na punkt widokowy…niestety niezbyt atrakcyjny. Strata czasu

 Skalne ściany od strony Teplic

 Napój górskich Bogów

 Pani fotograf

W drodze do Jelenki

Nie potrafili wytrzymać minuty bez śmiechu 🙂

Z górskimi pozdrowieniami

M.K

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *