Trekking, góry

Z nerwicą lękową na trekking. Co robić?

Nerwica Lękowa a trekking. Co robić_ (1)

Kiedyś poruszałam temat objawów chorej tarczycy. Nerwica lękowa również jest jej elementem. Często się o tym głośno nie mówi. Jeżeli ktoś ma problemy z lękami, tarczyca tylko je spotęguje. Jednak nie tylko przez gruczoł możemy mieć nerwicę lękową, możemy zmagać się z nią….tak po prostu. Zatem co wtedy robić, żeby czerpać radość również podczas uprawiania trekkingu.

Nerwica lękowa co to jest?

Nerwica lękowa może dotknąć osoby w różnym wieku. Jest to  zaburzenie lękowe, również w postaci fobii, czyli odczuwania lęku przed pewnymi sytuacjami, a także przedmiotami, osobami. Bać się można wszystkiego. Nawet własnych kolan. Tylu ilu ludzi na świecie, tyle samo lęków „przed czymś”. Różnica jest gdy czegoś boimy się tak zwyczajnie. Przykładem jest np rozmowa kwalifikacyjna. Wiele osób  jest zestresowanych nową pracą, przeprowadzką, randką, nowym otoczeniem. Jednak jest pewna różnica. Normalny strach nie przyćmiewa życia i jego kolorowych barw. Nerwica lękowa zasysa człowieka w ciemną dziurę. Napędza natrętne myśli, które zrujnują nam każdy udany wyjazd.  Z reguły na nerwicę lękową cierpią osoby silnie wrażliwe. Chociaż nie jest to regułą.  Każdy chociaż raz w życiu mógł wpaść w panikę. Możliwe, że nawet tego nie pamięta, ponieważ nie przywiązał do tego wagi. Osoba z takim zaburzeniem wpadnie w panikę z powodu….. paniki. Jedno napędza drugie i wysysa z nas całą motywację.

71150890_943363665996856_1890242139493761024_n (1)

Objawy nerwicy lękowej

Nerwica lękowa to zaburzenie, które może objawiać się na różne sposoby. U pacjentów mogą pojawić się zaburzenia funkcji poznawczych, objawy somatyczne, a także problemy emocjonalne. Przebieg choroby u każdej z osób dotkniętych tym schorzenie ma indywidualny charakter. Objawy mogą, lecz wcale nie muszą razem występować.Jak sama nazwa wskazuje, podstawowym objawem nerwicy lękowej jest lęk. Może on przybierać różne postacie: Lęk uogólniony, natręctwa, fobie, ataki paniki. Nerwica lękowa ukazuje się nam pod kątem nie tylko psychicznym, ale także fizycznym. Są to tak samo przykre dolegliwości jak przy innych chorobach.  Przytoczę kilka przykładów

Objawy ze strony psychicznej:

  • brak cierpliwości,
  • brak motywacji do działania,
  • zmienność nastrojów,
  • utrata pewności siebie,
  • powolne izolowanie się od społeczeństwa,
  • problemy w odczuwaniu przyjemności,
  • problemy z zasypianiem oraz bezsenność.
  • pesymistyczne nastawienie do życia,
  • apatia,
  • rozdrażnienie,
  • płaczliwość,
  • przygnębienie,
  • stałe poirytowanie,

Objawy ze strony fizycznej:

  • mdłości,
  • bóle głowy, brzucha, żołądka, stawów i mięśni,
  • bóle w klatce piersiowej (mogą przypominać zawał),
  • zaburzenia prawidłowego funkcjonowania układu pokarmowego,
  • uczucie kłucia w sercu,
  • kołatanie serca,
  • przyśpieszona akcja serca,
  • problemy z prawidłowym widzeniem i słuchem,
  • otępienie zmysłu smaku,
  • uczucie duszności,
  • ucisk w gardle,
  • nudności, wymioty,
  • problemy z oddychaniem

Zapewne znacie osoby, które obsesyjnie np myją ręce, sprawdzają czy wyłączyli gaz w mieszkaniu, czy zamknęli drzwi na klucz. Są to dosyć popularne postacie natręctw. Jednak nie tylko tego one dotyczą. Często lęk zagląda w nasze najbardziej wrażliwe miejsca i wtedy dochodzi do kompletnego paraliżu.

Często stany , które wywołuje nerwica mogą nam totalnie przyćmić pasje, marzenia, naszą motywację. Cóż w takiej sytuacji zrobić? Branie leków antydepresyjnych nie jest odpowiedzią.

Należy zgłosić się do terapeuty, który umiejętnie się nami zajmie. Poszukanie takiej osoby może wcale nie okazać się trafem w 10 za pierwszym razem. Sama mam za sobą kilku psychologów, którzy niestety nie potrafili odpowiednio ugryźć tematu. Aktualnie współpracuję z najlepszymi dwoma terapeutami : siebie oraz moją P. Małgosią.   Bez własnego wysiłku nie osiągniecie niczego. Najlepsi specjaliści mogą dwoić się i troić nad Tobą, ale efektów bez wkładu własnego nie ujrzysz nigdy.

Dlaczego napisałam w tytule nerwica lękowa a trekking? Dlatego, że jest to moje zainteresowanie i spędzanie wolnego czasu. Niestety nie wyjeżdżam nigdy w pełni wychillowana na moje wyprawy.

Skąd to się wzięło?

Pamiętam kiedy miałam 7 lat i pierwszym objawem lękowym był strach przed schodami w mojej szkole podstawowej. Bałam się przez nie przejść na wyższe piętro, kiedy zmieniałam klasę na poziom wyżej. Siły wyższej nie było abym mogła chociażby dotknąć tych schodów. Długo trzeba było mnie oswajać bym po własnych męczarniach przeszła piętro wyżej. Lęk jakoś przeszedł, uspokoił się na chwilę i wrócił w pełnym impetem 3 lata temu.

70890517_460699681453389_2787882818229764096_n

Zatrucie w Beskidach

Kiedyś nawet o tym wspominałam w jednym ze swoich wpisów. Zatrucie pokarmowe to naturalnie, przykra sprawa dla każdego. Pamiętnego dnia schodziłam z Babiej Góry i …. coś mnie wzięło. Źle się czułam przez całą drogę, czułam , że jest coś nie tak. Czekała mnie jeszcze długa przeprawa z Suchej Beskidzkiej do Poznania. Dwie przesiadki w pociągu plus autokar. Schodząc na peron zaczął się armageddon. Nie będę rozdrabniać się w szczegółach. W każdym razie w pociągu nie było sprawnej toalety, kolebało mną na lewo i prawo, jechałam starym gruchotem, który uaktywniał mdłości tysiąc razy bardziej. Nawet opisując to mam nadal ten obraz przed sobą, i znam nadal to uczucie trzęsących się dłoni i mojego napadu niemalże histerii. Całą drogę jechałam w płaczu, z dziurawą siatką w ręku, w pociągu pełnym ludzi. Zatrucie zaskoczyło mnie bardzo mocno, czułam jak gorączka uderza mi do głowy. Chciałam wyjść a nie miałam jak. Byłam sparaliżowana na tyle, że nie mogłam wstać. Kiedy dojechałam do Krakowa, nie wsiadłam do następnego pociągu. Zamknęłam się w toalecie i tam przeleżałam z 2 godziny zanim postanowiłam ponownie ruszyć w drogę. Cała przeprawa do Krakowa trwała ponad 3 godziny. 3 godziny strachu, męczarni, zażenowania, złości i paniki. I stało się. Na pociągi nie mogłam nawet spojrzeć. Pomimo tego, że było mi już lepiej strach został.

Cóż wtedy mogłam zrobić? Dotknęło to czegoś co jest mi bardzo potrzebne czyli transportu. Po powrocie do domu byłam kompletnie zdezorientowana. Bałam się nawet wsiąść w tramwaj. Unikałam komunikacji miejskiej jak ognia. Zaczęłam odmawiać wyjazdów w góry.  Mój nastrój znacznie opadł,  a dziura natręctw zaczęła mnie pochłaniać za sobą.  A ja jej na początku uległam. Zadawałam sobie natrętne pytania ” a co jeżeli wydarzy się to samo?, a co jeżeli zrobi Ci się niedobrze?, a może jest Ci niedobrze, pomimo tego, że czujesz się ok?, a jeżeli nie będziesz mogła skorzystać z toalety?”. Tych pytań były setki. Każde jedno pytanie w mojej głowie rodziło łzy. Nie wsiadłam do pociągu przez 2 miesiące. Ten czas miał być po to by trochę odpocząć i się wyciszyć. W jednej chwili stwierdziłam, że a co jak nigdy nie uda mi tego pokonać?  Zaplanowałam sobie podróż, podzieliłam ją na etapy. Cokolwiek by się wydarzyło , zawsze mogłam zawrócić. Pojechałam sama. Zrobiłam to specjalnie, chciałam się sprawdzić. Nie chciałam być tą, która wymaga opieki i troski. Sama chciałam sobie ją dać. I udało się. Jechałam w dużym stresie. Zabrałam ze sobą rzeczy, które miały mi umilić czas, ale też zabezpieczyć przed niechcianymi sytuacjami. Podziałało.

To nie jest tak, że pokonałam jeden lęk i tego już nie ma. Uczucie niepewności może towarzyszyć nam nawet pomimo zwalczenia reakcji na fobie. Jednak myśli te po prostu olewamy, akceptujemy je. One były, są i będą. Jednak bez specjalnego przyglądania się nim nie przypiszemy do tego żadnej wartości.

Trekking a nerwica.

Trekking po górach, podróżowanie do innych krajów. Podróż to podróż.  Ja jednak skupię się tylko na trekkingowaniu. Podczas trekkingu w górach, zazwyczaj ( poza sezonem ) mijamy raptem kilka osób. Jak dla mnie to dobrze, jednak dla mojej nerwicy nie.  Jesteś w sercu gór. Sam albo z osobą towarzyszącą, ewentualnie grupą. Wpadasz w panikę, jesteś sam, nie ma kto pomóc. Jesteś z jakąś grupą ludzi, będą gapić się na Ciebie jak na wariata. Większość ludzi w ogóle nie zczai o co chodzi i usłyszysz teksty typu ” ogarnij się, wszystko będzie dobrze”. Czyli najgorsze kilka słów dla nerwicowców.  Dlatego najlepiej nauczyć się niwelować objawy samemu, bez specjalnych teatrów.

Atak Paniki w górach, co robić?

Przede wszystkim ODDECH. To nasza deska ratunku. Jesteśmy już wystarczająco nakręceni jak chomik na kołowrotku, żeby tak hardcorowo wentylować płuca. Uwierzcie, ale spokojny oddech potrafi ukoić ciało i duszę. Ja stosuję zasadę 3×3. 3 głębokie, spokojne wdechy i 3 długie wydechy.

Woda

To kolejny przydatny element ratunkowy przy ataku paniki. Szczególnie orzeźwiająca, chłodna.

Pozycja siedząca/leżąca

Jeżeli wpadliście w panikę, pamiętajcie by sobie swobodnie usiąść lub się położyć w miarę możliwości. Stojąc jesteśmy pobudzeni, nasze ruchy mogą być zbyt chaotyczne.

Czas.

To przede wszystkim ważny punkt.  Kiedy człowiek jest zlękniony, spanikowany, zapłakany, ponaglanie to najgorsze co możecie zrobić. Taka osoba potrzebuje czasu by się uspokoić. Szczególnie jeżeli taka sytuacja zdarzy się Wam na ciężkich trasach typu Orla Perć, gdzie tworzą się korki. Ponaglanie osoby, która wpadła w taki stan to pogorszenie sytuacji.  Możemy niepotrzebnie wyrządzić więcej szkód. Taka osoba jest już wystarczająco zażenowana całą sytuacją. Góry to nie wyścigi i konkurencja, o ile nie bierzecie udziału w maratonach.

Uczucie dyskomfortu podczas wyjazdów może nam dostarczyć sam fakt, że jesteśmy daleko od domu. Jesteśmy w nieznanym otoczeniu. Niektórzy sobie radzą z tym lepiej, jedni gorzej. Spanie w schroniskach w wieloosobowych salach to była dla mnie także ciężka przeprawa. Korzystanie z łazienek z wieloma innymi ludźmi, spanie na podłodze, niekiedy brak ciepłej wody. To wszystko są czynniki, które mogą zaogniać nerwicę. W moim przypadku tak było. Pamiętam jak zostałam w Chochołowskiej na 8 dni i przez większość nocy nie zmróżyłam oka, siedziałam skulona w kocu. Ludzie, którzy byli w mojej sali bardziej mnie przerażali niż przyciągali. Czułam się jak odludek. Doszły mi ataki paniki, bóle brzucha, głowy, tętno miałam bardzo wysokie.  Ale postanowiłam wytrwać i wytrwałam. Teraz z roku na rok mam coraz mniej problemów.

70696566_1440881156064054_1555415620198072320_n

Pogodzenie nerwicy z chodzeniem po górach to dla mnie duże wyzwanie. Za każdym razem. Nie mówię o tym ludziom dookoła, sama staram się z tym radzić. Najbliżsi wiedzą kiedy się ze mną coś dzieje. Sama po sobie wiem, że umiejętność rozmowy z taką osobą to ogromna sztuka. Należy mieć dużo empatii i cierpliwości. Nie wymagam od ludzi, aby rozumieli o co w tym wszystkim chodzi. Uczulam jednak, że wiele osób ma takie problemy. Żyjemy w bardzo stresujących czasach i tak naprawdę nerwica natręctw może być nakręcana na każdym kroku. Nadal mam wrażenie, że mało się o tym mówi a starsze pokolenia są z tym tematem zupełnie na bakier. Ja zachęcam by nie rezygnować ze swoich marzeń, podążać za nimi i realizować się. Ciężkie do wykonania, ale efekty jakie! Ja z każdym wyjazdem w góry udowadniam sobie, że nie jestem tak słaba jak mi się niekiedy wydaje. Żyję z nerwicą i mamy się dobrze….póki co !

Zamiast nerwicę  na siłę wyrzucić, postaraj się ją tylko przytulić.

M.K

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *