Góry,  Podróże,  Trekking, góry

Morskie Oko- Tatrzański horror

Wszyscy dobrze wiemy, że Morskie Oko to najbardziej popularne jezioro w Polskich Tatrach. Bez dwóch zdań, jest to najbardziej rozpoznawalne i najchętniej uczęszczane miejsce. Oczywiście, uroku Moka nie można podważyć, jednak wiele rzeczy sprawia, że ten cud natury traci na swojej wartości. Ludzie lgną tam niczym muchy owocówki do kiwi, a to wszystko sprawia, że zamiast podziwiać w ciszy i cieszyć się pięknym krajobrazem Morskiego Oka- unikam go jak ognia. Myślę, że nie tylko ja. Więc o co z tym całym Morskim chodzi?

Skarbonka.

Otóż, mam wrażenie, że to całe Morskie Oko robi za jedną wielką skarbonkę. Na turystach żerują wszyscy. Na każdym kroku górale kasają rękawy, byle jak najwięcej wyciągnąć. Często mało świadomi turyści wypadają jako łatwe kąski do obskubania finansowego. Na miejscach parkingowych żeruje się już od dawna, teraz tylko rozszerza się parking, który niedługo dobiegnie aż do Zakopanego . Samochody stoją nawet do 10 km od Palenicy. Każde miejsce jest niemal zapchane. Niedługo samochody będą stawać na drzewach. Dojeżdżasz do Palenicy a tam Policja kieruje ruchem. Widzisz napis ” brak miejsc parkingowych”. Wszędzie dookoła widzisz tłum ludzi, napierających w kierunku budek z biletami. Z biletami jak do kina. Kolejka się nie kończy. Jak za czasów premiery Władcy Pierścieni. Myślę, że dobijemy w końcu czasów, gdzie zapłacimy za jednorazowy wstęp podobnie jak za bilet normalny do kina. Kwestia czasu. Parkingowcy tylko czychają żeby skasować od Ciebie 3 dychy za cały dzień. Potem kolejne złotówki lecą przy kasie. A co dopiero się stanie z portfelem jak dojdziesz do schroniska?

Wiocha.

Jak słyszę, że nie mam krytykować ludzi, którzy walą na Morskie- bo każdy chce to zobaczyć…to śmiać mi się chce. Staram się nie zwracać uwagi na ludzi, którzy przechodzą obok mnie. Niestety cudowne przypadki są tak zauważalne, że nie mogę odmówić sobie krzty kąśliwości. Niekiedy na głównej ulicy Poznania nie zobaczę tylu okazów co właśnie tam. Japonki to już klasyk, białe kozaczki również. Ostatnio widziałam nawet trampki na szpilce, na sam widok aż mnie nogi rozbolały. Zimą ile razy przechodziłam obok ludzi, ubranych w kurteczki jeansowe, spodnie z odkrytymi kostkami i czapeczce z napisem I’am Queen. Idą sobie tacy beztrosko, z piwerkiem w ręku. Przecież w drodze na Morskie mamy już kebsy i lody po drodze. To i piwo można trzasnąć. Idziesz za ekipą, która trzyma fajki w ręku, a przed Ty tylko wchodzisz w kłąb dymu i smrodu. Wyprzedzasz. A tam kolejne zgredy. „Dawaj Halyna, opiłem się piwem, kondycji nie mam, może dojedziemy fasiągiem?”

Fasiągi.

No właśnie. I to mnie w tym wszystkim boli najbardziej. Cała ta droga w tłumie do Morskiego nie byłaby aż taka tragiczna, gdyby nie przejeżdżało obok mnie milion fasiągów co chwilę. Najbardziej przykre dla mnie jest to, że nie mogę nic zrobić, tylko odwrócić głowę. Poniżej kilka zdjęć z portali informacyjnych, które ukazują wymęczone konie na trasie do Moka.

Zdarzało się, że byłam świadkiem negatywnych komentarzy w kierunku górali, którzy fasiąg prowadzili. Wiele razy widuję wypchane po brzegi pojazdy. Często są to młodzi ludzie. Patrzę na te konie, które napierdzielają całe sezony, w upałach, śniegu, deszczu. Kilkanaście rund w jedną i w drugą. Pną się do góry ciągnąc za sobą bandę leniwych oszołomów. Znając jak wysoka jest skala sprzeciwów odnośnie traktowania koni w Tatrach, na miejscu tych ludzi wstyd by mi było z tego korzystać. Wielu ludzi może odpowiadać komentarzami, że konie wiele, wiele lat temu były używane do pomagania ludziom i transportowania różnych, ciężkich rzeczy. Wychodząc z tego założenia, twierdzą, że przewiezienie 20 stu ludzi pod górę non stop jest normalne dla zwierzęcia. Byłam raz w sytuacji, gdzie przede mną jechał fasiąg wypełniony……taternikami. Ubrani firmowo od stóp do głów, z plecaków wystawały super czekany. Siedzieli rozkraczeni w tym fasiągu śmiejąc się tak głośnie, że niejeden by usłyszał ich na Rysach. Pamiętam, że pokręciłam wtedy smutno głową tak by to zobaczyli. Natychmiast zaczął się szyderczy śmiech. ” spójrz na tą, kręci głową, że jedziemy a ona idzie”. Śmiech jeszcze głośniejszy. Żałosna sytuacja. Nóż się w kieszeni otwiera. Ale i tak nie możesz nic z tym zrobić.

Dokarmianie Zwierząt.

A może selfie?

Słynny jeleń z Morskiego Oka. Zdjęcia oblegały internet. Tłumy ustawiające się do oswojonego zwierzęcia. Zdjęcia jak dzieciak trzyma chipsy i karmi go przy wiwatach Żanety z tyłu. KATASTROFA. Każdy chce sobie zrobić pamiątkowe selfie. A biedny Jeleń stoi w centrum krzyków i błysku aparatów. Tu rzucą kanapką, tu chrupkiem, to batonikiem. Pytanie kto tu jest większym jeleniem?

A może kebabik?

Schronisko.

Górskie Mielno

Moje pytanie brzmi. Czy my wiemy co to w ogóle jest schronisko? Myślę, że Morskie Oko pod tym względem straciło wiele, chociażby biorąc sytuacje sprzed kilku lat. Kilku turystów, wracając z zimowej wyrypy, chciało wstąpić do Moka, żeby napić się herbaty i ogrzać. Nie chcieli noclegu, tylko 10 minut na odpoczynek. Załoga „schroniska” odmówiła przyjęcia turystów, gdyż odbywała się u nich impreza. Turyści zostali oddelegowani na dół. Schronisko powinno mieć zupełnie inny charakter. Większość schronisk w Polsce idzie w standard hotelowy, a nie schroniskowy. Jedyne fajne schronisko, które bardzo dobrze wspominam to te na Polanie Chochołowskiej. Tam się czuje ten klimat, szczególnie w pokojach wieloosobowych. Tam przynajmniej nie podają cen zależnych od ” widoku ” na Kominiarski Wierch. Schroniska dawno straciły swój główny charakter. Zboczyły one ze szlaków. Szkoda.

W Polsce niestety nie mamy szansy by chadzać po górach mało obleganych. No chyba, że będą to niższe Sudety. Słynne, dalekie, zapomniane Bieszczady to już nie jest to samo co kiedyś. Turystyka w Tatrach zamieniła się w turystykę masową. Ci co szukają spokoju i ciszy, nie odnajdą tego, szczególnie po polskiej części Tatr. To, co kiedyś było piękne, teraz zostaje zadeptane. Piękne, czyste skały zostają pomazane markerami. Pomiędzy skałami znajdziemy upchnięte foliówki, czy zgniecione puszki po piwie. W Tatrach jak z Bałtykiem, powoli będzie ciężko znaleźć miejsce na swój koc. Przy dzisiejszej edukacji, instruktażu, programach, wiadomościach dotyczącyh wędrówek po górach, dziwię się, że nadal jesteśmy tak zacofani i nieodpowiedzialni. Poniżej kilka zdjęć z tych cichych zakątków przy Moku.

Z górskimi pozdrowieniami

M.K

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *